7 lipca 2010

Letni obiad

Dziś chcę zaprezentować Wam mój ulubiony letni zestaw obiadowy.
Jest to posiłek idealny dla dwóch typów smakoszy: mięso- i ziemniakożerców ;) No nie zgadniecie, kto co wybrał :P

Latem ludzie raczej tracą zbędne kilogramy. Ja - wręcz przeciwnie! Ciągle zastanawiam się dlaczego :P

5 lipca 2010

Wyszedł po nektarynki i...

...wrócił z aparatem :)
Ola - reaktywacja ;)
Zniknęłam z blogowego świata, ale na szczęście tylko na chwilę.
Była sesja, nie było aparatu, była praca.
A dziś są pulpety, roślinki, słońce i prawie wakacje ;)
Prawie włoskie wakacje ;)
Pulpety w sosie pomidorowym:
Mięso wymieszałam z ryżem, przyprawami (sól, pieprz czarny, ziołowy, papryka słodka, przyprawa do zup) i jajkiem. Kuleczki podsmażyłam na patelni. Do garnka wlałam pomidory z puszki, dodałam soli, pieprzu, cukru oraz bazylię, wrzuciłam pulpety. 

Czy dobre? Pewnie!
"Na ogół Twoje gotowanie jest lepsze, niż ci się zdaje. A jeśli jedzenie jest naprawdę okropne (...), wtedy kucharka musi zacisnąć zęby, znieść to z uśmiechem i wyciągnąć wnioski z własnych błędów" (Child, Julia. 2010. Moje życie we Francji, Wydawnictwo Literackie)

P.S. Powoli, dzięki babci rozrasta się mój zielony, doniczkowy ogródek :D

23 czerwca 2010

Dzisiaj nisko jest niebo, że aż musisz się schylać...

"Trzeba ci wiedzieć, że inspiracja, natchnienie, jeżeli ma przyjść, to przyjdzie niezależnie od wszystkiego". [H.Ibsen]
Nie koniecznie często, ale są takie dni, kiedy pomysły rodzą się same, nic nie jest w stanie zakłócić spokoju ducha, a wszystko idzie trzy razy szybciej niż zwykle. Tak było i tym razem. Natchnienia do pracy daleko szukać nie musiałam. Wystarczyło spojrzeć przez okno. Nawet "mądrości ulicy" nabazgrane na obdartych murach sugerowały, żeby jednak kochać życie. A i niebo było rzeczywiście niepowtarzalne.
I tak zrodziła się chęć i pomysł na gotowanie. 

Kuskus z mięsem mielonym i warzywami.
[pomysł zaczerpnięty stąd]

Co jak co, ale kuskus jest jedną z tych rzeczy, które w moich zapasach muszą być zawsze. Chociażby dlatego, że przyrządza się go szybko, łatwo, przyjemnie a przede wszystkim jest pyszny!


Składniki:
  • 1 opakowanie kaszy kuskus
  • 1 puszka pomidorów
  • 40 dag mielonego mięsa
  • po 2 cebule i papryki
  • sól, pieprz, vegeta
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 pęczka natki
  • zioła prowansalskie
  • 2 łyżki oleju
Sposób przygotowania:
  1. Cebulę i czosnek obierz, posiekaj. Połowę cebuli zeszklij na łyżce oleju, posyp vegetą. Dodaj kuskus. Zalej wrzątkiem, wymieszaj, przykryj, odstaw na kilka minut. Posyp posiekaną natką. 
  2. Na pozostałym oleju zeszklij resztę cebuli i czosnek. Włóż mięso, podsmaż. 
  3. Dodaj pokrojone w paski papryki i pomidory z zalewą, duś 10 min. 
  4. Przypraw solą, pieprzem i vegetą. Podawaj z kuskusem.

Życzę wszystkim wielu dni pełnych takiej inspiracji,
i SMACZNEGO :)

Natalia.

19 czerwca 2010

Attends-moi, j’ai quelques problèmes!

Olu!
Ja wiem, że obiecałam poprawę miesiąc temu, ale skutecznie realizując zasadę: "co masz zrobić jutro, zrób pojutrze" dobrnęłam aż tutaj. Wiem, jestem leniem i brak mi systematyczności, ale za to teraz może być już tylko lepiej :)

Najgorsze 'sesyjne' zmagania już za mną. Czas spojrzeć do lodówki. I co my tam mamy? EE.. no i pustka. Bo tym biegu między biblioteką, pracą a laptopem kto przejmowałby się jedzeniem..

Dziś z trwogą spojrzałam do koszyczka z przyprawami, a tam...również pustka. Jest sól i pieprz, ale jest i curry :D

Wiadomo, że z próżnego i Salomon nie naleje.. Ale czyżby..

Skoro już mowa o curry, to 'sprzedam' Wam najlepszy na świecie przepis na sos curry! Osobiście mogę go jeść codziennie, do wszystkiego - sałatek, grzanek, kurczaka...

SOS CURRY.

3 łyżki oliwy
2 łyżki soku z cytryny
3-4 łyżki majonezu
2-3 łyżeczki miodu
2  łyżeczki curry
sól, pieprz, bazylia


I jeszcze moja nowa miłość:


Miłego słuchania,
Natalia :)

30 maja 2010

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Najmilsi moi!
Wiem, że dawno mnie tu nie było :( ale nie martwcie się, jestem cała i zdrowa, nie przestałam jeść, a nawet gotować ;) Moja nieobecność nie wynika też z utraty chęci! Powód jest banalny (a może nie...) - zepsuł się nam aparat... 
Pewnie trochę potrwa zanim doczekamy się nowego, ale żeby zanadto nie zawieść moich wiernych fanów (mamo dziękuję;)) pojawię się tu czasem z jakimś tekstem.
Tymczasem, jedne z ulubionych lwowskich zdjęć (właśnie we Lwowie aparat odszedł z tego świata do "aparacianego" nieba):

7 maja 2010

Z tęsknoty.. ;)

"Być kobietą to strasznie trudne zajęcie, bo polega głównie na zadawaniu się z mężczyznami." (Joseph Conrad)
Dziś: przepis - Jego, wykonanie (+drobne poprawki do przepisu) - moje. [Bo w końcu co on tam wie o gotowaniu!]
 
TORTILLA Z WARZYWAMI.

Składniki na ciasto:
  • 3,5 szklanki mąki tortowej
  • 7 łyżek stołowych wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka wrzącej wody
Tak jak Mężczyzna wytłumaczył:
"Wszystko mieszasz mikserem na jednolitą masę. W zasadzie samo się miesza.  :) Wtedy przykrywasz ciasto na 20 minut. No i tniesz je na małe kawałki i rozwałkowujesz wałkiem do ciasta. Musi być takie płaskie i cieniutkie, że nawet stół będzie przez nie prześwitywał. :) Smażysz na patelni (olej jest już w cieście, więc już nie używasz). Smażysz z jednej strony i jak tylko pojawią się bąbelki od razu musisz przewrócić na drugą stronę. I jak się znów pojawią to znów przewracasz i tak kilka razy aż będzie spieczone. Tylko trzeba uważać, żeby nie było za długo bo będzie się łamać."
*(uśmieszki - dopisek autorki)

 Jak powiedział, tak zrobiłam. Od siebie dorzuciłam jeszcze podsmażone i dobrze doprawione warzywka. Wyszło pysznie...

Życzę smacznego :)
Natalia.


PS. Jak ocenił Mężczyzna jest to porcja dla jednej, ewentualnie dwóch osób. Najadły się cztery :)

9 kwietnia 2010

Co masz zrobić dziś, zrób dziś! WIELKANOC 2010

Oj jeszcze chwila i zastanie mnie Boże Narodzenie... ;) a relacja z Wielkanocy czeka...

Mówiąc najkrócej, był to czas kulinarnego szaleństwa, które trudno słowami opisać! Dlatego posłużę się liczbami:

  • 4 dni
  • 4 ręce (plus kilka rączek do pomocy ;) )
  • ponad 30 gości
  • przeszło 40 potraw (wybaczcie, nawet nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić z nazwy)

A oto efekty (w wielkim skrócie, gdyż nie starczyło energii na robienie zdjęć):

Brakuje tylko "kilku" dań ;)


A za wszystko, największe brawa należą się mojej zapracowanej i bardzo zdolnej MAMIE!!