9 kwietnia 2010

Co masz zrobić dziś, zrób dziś! WIELKANOC 2010

Oj jeszcze chwila i zastanie mnie Boże Narodzenie... ;) a relacja z Wielkanocy czeka...

Mówiąc najkrócej, był to czas kulinarnego szaleństwa, które trudno słowami opisać! Dlatego posłużę się liczbami:

  • 4 dni
  • 4 ręce (plus kilka rączek do pomocy ;) )
  • ponad 30 gości
  • przeszło 40 potraw (wybaczcie, nawet nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić z nazwy)

A oto efekty (w wielkim skrócie, gdyż nie starczyło energii na robienie zdjęć):

Brakuje tylko "kilku" dań ;)


A za wszystko, największe brawa należą się mojej zapracowanej i bardzo zdolnej MAMIE!!

31 marca 2010

Mój przysmak, nie tylko świąteczny..

Naleśniki, naleśniki, naleśniki!! Na mojej liście przysmaków zajmują honorowe miejsce (oczywiście zaraz za brokułem :D), tak więc nie może ich tutaj zabraknąć! Tym razem w postaci krokietów! :)
Uwielbiam piec naleśniki! Ale najbardziej cieszy mnie to, że podobno moje naleśniki są pyszne (smakowały nawet Anglikom :P) A mój sekret tkwi tylko w dwóch składnikach: małej ilości używanego oleju i w wielkiej radości z ich pieczenia :) 
Mój przepis na naleśniki (15-20 sztuk):
  • 3,5 szkl. mąki
  • 2,2 szkl. mleka
  • 1,5 szkl. wody
  • 5 jaj
  • 4 łyżki oleju**
  • sól, cukier
**Oleju dodaję tylko do ciasta, na patelni już ani kropli.

Farsz do krokierów: 
  • 0,5 kg kapusty kiszonej  
  • 0,5 kg pieczarek  
  • przyprawy  
  • panierka: jajka, bułka tarta 


    Kapustę kiszoną gotujemy w bulionie, aż będzie miękka. Pieczarki także gotujemy. Wszystko łączymy i doprawiamy do smaku. Każdy naleśnik nadziewamy gotowym farszem i składamy w kopertę. Panierujemy w jajku i bułce tartej i smażymy na patelni. 

    Smacznego!!
    Natalia.

    30 marca 2010

    Słoneczny obiad

    Trudno efektywnie zarządzać sobą w czasie, gdy nie potrafimy delegować zadań. Ja raczej nie miewałam z tym problemów (w końcu szef ze mnie jak się patrzy :D), ale systematyczne ćwiczenia to podstawa!
    Dlatego, kiedy ja nadrabiam czytelnicze zaległości, Mateusz przygotowuje słoneczny obiadek :)

    Oto efekt:

    A po 5 min...

    Znajdź różnicę ;)

     Placki ziemniaczane: ziemniaki, jajko, mąka, sól, cebula, pieprz

    27 marca 2010

    Nowa energia :)

    Ameryki nie odkrywam stwierdzając, że wreszcie zawitała do nas wiosna! I wszystko zaczyna odżywać, zazieleniać się, kwitnąć..
    I mam na to dowody :) 
    Ale najważniejsze jest to, że Ola i ja rozkwitamy na nowo! A jakże!
    A jako, że dziś zostałyśmy dodatkowo przeszkolone w zakresie "racjonalnego gospodarowania sobą w czasie", więc na pewno uda nam się zrealizować wszystkie wymarzone kulinarne pokusy :)
    Na początek moja wiosenna zachcianka.
    ZUPA BROKUŁOWA.

    Jak już zdążyła zauważyć Ola, dla mnie brokułów nigdy dość! Tym razem "przerobione" zostały na wiosenną zupę :)
    Ile to czasu zajęło mi przekonanie się do gotowania zup i zrozumienie, jak łatwo się je wyczarowuje... Zawsze wydawało mi się to sztuką tajemną i skomplikowaną.. A tymczasem wystarczy...
    1. Ugotować porcję rosołową z odrobiną "wegety". Do rosołku wrzucić ulubione warzywa (w mojej zupie znalazły się: 1 cebula, pół selera, 1 por, 4 marchewki..)
    2. Doprawić do smaku.. sól, pieprz, pietruszka..i inne ulubione zioła.
    3. Następnie dodać najdelikatniejsze warzywa - brokuły i groszek (chyba, że wolimy zupę-krem) :)
    4. Na koniec dodać jeszcze rozmieszaną zupę w proszku i śmietankę :)
    Smacznego!
    Natalia.

    23 marca 2010

    Ziarno oddzielić od plew

    W mocnym postanowieniu poprawy trwam! ;)

    Z osłabieniem, lenistwem i sennością walczę! Wychodzi raz lepiej, innym razem trochę gorzej, ale nawet wtedy nie daję za wygraną ;).

    W kuchni rządzę :D

    A mój dzisiejszy wyczyn, to poprostu mistrzostwo... obiad DWUDANIOWY (nie śmiejcie się, nieczęsto u nas się taki zdarza...;))!

    PIERWSZE DANIE
    Zupa z zielonym groszkiem - mój wiosenny klasyk (bez grama rosołku z kostki :O)


    DRUGIE DANIE
    Kurczak curry w porach (przepis Ani) - u mnie wystąpił w towarzystwie brązowego ryżu


    Mój Kurczakożerca podsumował danie tymi słowy:
    "To zielone zaje....., tylko bez tego ziarna..."

    A mi tam ziarno smakowało :P i w ogóle było pysznie!

    P.S.
    U Was pewnie rośnie rzeżucha, a u mnie, przez noc, wyrosło to...


    "no co, nie było komu zabrać..." ...okej ;)

    Pozdrawiam Was wiosennie,
    Ola

    20 marca 2010

    Czekoladowe cudo.

    Skoro Ola zaserwowała dziś obiad, nie mogę odmówić sobie zaproponowania pysznego deseru :) Tym razem czekoladowo(alkoholowe) małe-co-nieco! Co tam dieta, kiedy taka pyszność aż prosi, żeby jej spróbować!

    "Czekoladowe cudo"
    [przepis autorstwa Doroty Mazur z poradnika "Przyślij przepis" nr 26 :) znalezionym w czeluściach maminej szuflady :D http://www.burdamedia.pl/gazeta1.php?g=pp]

    Składniki: 
    Ciasto biszkoptowe:
    • 4 jajka
    • 1 szklanka cukru
    • 1 szklanka mąki tortowej
    • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
    • 2 łyżki wody 
    • 2 łyżki kakao
    Masa:
    • 1 budyń waniliowy (na 3/4 litra)
    • 1/2 litra mleka
    • 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
    • 1 tabliczka mlecznej czekolady
    • kostka masła
    • 6-10 łyżek cukru 
    • kilka łyżek alkoholu
    Pianka:
    • 1/2 litra śmietany 30%
    • 2 op. śmietan-fixu
    • 10 dag wiórków kokosowych lub migdałów
    Pieczemy biszkopt: białka ubijamy z cukrem na sztywno, mieszamy z mąką i proszkiem do pieczenia. Dodajemy żółtka, wodę i kakao. Ciasto wlewamy do natłuszczonej blachy i pieczemy około 40 minut w temperaturze 180st. 
    Następnie przygotowujemy masę: gotujemy budyń, studzimy i miksujemy z masłem. Mleczną czekoladę rozpuszczamy z odrobiną mleka, następnie dodajemy do masy i mieszamy. Dodajemy rozkruszoną gorzką czekoladę i alkohol.
    Biszkopt przecinamy na dwie części i przekładamy masą.
    Śmietanę ubijamy ze fixami i smarujemy wierzch placka. Wiórki prażymy na patelni aż nabiorą złocistego koloru i studzimy. Posypujemy wierzch placka i na kilka godzin wkładamy do lodówki.


    Efekt?



    Palce lizać...


    Pozdrawiam,
    Natalia.

    Wiosenny manifest

    Wiosna zbliża się do nas wielkimi krokami... a że pora roku to wspaniała, należy przywitać ją godnie!

    Koniec z zimowym lenistwem! Do pracy Rodacy!

    Plan działań jest następujący:
    1.Tworzymy listę spraw do załatwienia, lektur do przeczytania, potraw do przygotowania.
    2.O wszystkim opowiadamy przyjaciółce,która kibicuje nam z całych sił.
    3.Bierzemy się do pracy.
    4.Nie przejmujemy się, że tylko dwa pierwsze punkty skreślone ;) w końcu nie od razu Kraków zbudowano ;)

    Na mojej liście sprawunków widniał między innymi zapis o tym, że muszę przygotować danie nie-z-proszku i wykorzystać kurki od mamy. Wszystko połączyłam w jedno (nie ma co się przemęczać na starcie ;) )
    Przepis znalazłam tu


    Zdjęcia wyszły kiepskie, ale danie - PYSZNE!
    Serdecznie polecam!
    Ola